2 grudnia 2014

Hey, nie rób tego #4 zimowa wersja

Hey, nie rób tego to seria wpisów o zachowaniach, które mnie irytują, których nie potrafię zrozumieć, są według mnie passé i nie powinny się już pojawiać w otaczającej mnie rzeczywistości. Rzeczywistość jest jednak suką, z którą muszę żyć, dlatego co jakiś czas wyrzucam swoje żale do niej. Niedługo zima, wraz z nią święta, więc dziś post o rzeczach, które nie powinniście robić w zimę.

Hey, telewizjo, nie zostawiaj Kevina sam w domu. Tak, wiem, że to klasyk i musi być w ramówce sześć razy w przyszłych trzech tygodniach, bo inaczej nostalgia złoży oficjalną skargę na was. Mi osobiście się Kevin przejadł, tak samo większości moich znajomych. Historię Kevina znają osoby od 15 lat wzwyż na pamięć, a młodsi wolą obejrzeć jakąś animowaną bajkę Disneya o Bożym Narodzeniu - proste. Kiedy utwór Last Christmas działa na mnie w zimę jak lek uspokajający, tak Kevin sam w domu zabiera mi wszelkie chęci do oglądania telewizji, co i tak mi się rzadko zdarza. 

Hey, nie ryzykuj życia podczas zimowych zabaw. Zjeżdżać z górki śniegu można na sankach albo jabłuszku, ale nie na reklamówce z biedronki tempem, które sugeruje próbę zaginania czasoprzestrzeni. Po kilku przejażdżkach reklamówka ma dziurę wielkości tyłka osoby, która wpadła na genialny pomysł zjeżdżania po kamieniach wielkości jej czaszki zwykłą jednorazówką. Tak samo nie rzucajcie podczas bitwy na śnieżki niczym innym, niż właśnie śnieżkami. Ile razy w podstawówce ktoś rzucił bryłą lodu w plecy drugiemu małolatowi. Kulka z śniegu powinna się rozwalić, kiedy uderzy o twarz, a nie odwrotnie. I nie lep z śniegu zamiast bałwana gigantycznego penisa. Nieciekawie wygląda osiedle, kiedy wszędzie stoją śnieżne kutasy. Żeby jednak popełnić te błędy potrzeba dużej ilości śniegu, z czym w Polsce jest ostatnio trudno, więc jest nadzieja, że żaden z powyższych przykładów nie będzie miał miejsca. 

Hey, nie płacz, że na mikołajki nie dostałeś iPhone'a. Na mikołajki dostaje się masę niezdrowego, słodkiego żarcia, które gdyby czekoladki chciały, by pokolorowały zęby na brązowo. Opcjonalnie dostawałem jeszcze 20-50 złotych, jeżeli byłem grzeczny, a byłem, bo dzień później czekają mnie urodziny. Nie rozumiem tym bardziej żalów nastolatek, które są zawiedzione swoimi prezentami na mikołajki. Z tego, co pamiętam, to mikołajki były od wypychania sobie wypolerowanych butów pralinkami, a nie elektroniką za kilka tysiaków. Od tego może być Boże Narodzenie. Bóg na pewno nie ma nic przeciwko temu. A jeśli masz kalendarz, to nie zjadaj wszystkiego pierwszego dnia. Kurde, za późno.

Hey, nie pisz na fejsie, że pada śnieg - za każdym razem. Pisanie, że pada śnieg jest pewnego rodzaju tradycją na twarzoksiążce, więc raz w roku przeżyję zasypywanie mnie lawiną spamu. Czujecie to nawiązanie do zimy? Nie interesuje mnie jednak, że pada po raz trzeci w grudniu. Od tego mam prognozę pogody na tvn meteo. A nie, na tvn'ie nie podają pogody prawidłowo. W takim razie od tego mam oczy... i prognozy w internecie. Przede wszystkim prognozy w necie,  bo przecież teraz nikt już nie używa oczu. Zbyt ciemno na dworze po szesnastej.

Hey, nie prześpij początek nowego roku. Uczące się osoby bardzo dobrze wiedzą o czym mówę, a jeszcze lepiej mnie rozumieją ci, którzy przespali początek nowego roku. I o takich przypadkach słyszałem. Ciekawe to musi być przeżycie. Całe miasto czeka z niecierpliwością aż zegarek wybije północ, aby móc świętować w gronie znajomych nowy rok, przybijając kieliszki z szampanem, albo wódką, a nasz nieszczęśliwiec sobie głęboko kima, pewnie jeszcze śniąc o nowym roku. W sumie, nie brzmi to jednak tak ciekawie. Raczej do dupy.

Hey, nie odpalaj fajerwerków poziomo. Jak już jesteśmy przy sylwestrze, to wspomnę jeszcze o fajerwerkach, które co roku odpala mała grupa idiotów poziomo, przez którą cierpi potem nie tak mała grupa normalnie bawiących się ludzi. Wiecie dlaczego fajerwerki wystrzeliwujemy w górę? Ponieważ puszczając je równoległe z podłożem mogą walnąć w samochód, budynek, a nawet przechodniów. Kozackie, co nie? Nie.

To by było tyle na dziś. A nie. Zapomniałem o najważniejszym - nie jedzcie żółtego śniegu. Chyba, że ktoś na nim rozlał piwo.

Zróbcie swoje własne #hnrt na blogu, a być może niedługo stworzymy światowej sławy grę, do której nie potrzeba rekwizytów!

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz