4 listopada 2014

Nie bądź niepoważną kopią gwiazdy

Ten post jest kontynuacją poprzedniego. Celowo nie uwzględniałem swojej opinii, pisałem zimno i bezpośrednio o sytuacji ukazywania kobiet w teledyskach, aby dziś móc się podzielić swoim zdaniem, zahaczając o ten temat oraz, aby móc rozwinąć swoją myśl o błędnym inspirowaniu się gwiazdami, Szczególnie w sferze łóżkowej.

Blurred Lines Robina Thickie, to hit minionego roku. Miliony osób szczęśliwie śpiewało słowa piosenki, promując jeden z najpopularniejszych oraz najbardziej seksistowskich utworów ostatnich lat. I nawet nie mam problemu z ludźmi, którzy sobie ją nucili pod nosem - sam jestem jedną z tych osób, które tylko czekały, aby krzyknąć You the hottest bitch in this place. Mam problem z osobami, które wzięły sobie tekst tego utworu na poważnie, które uważają, że teledysk, przedstawiający młode, nagie modelki w towarzystwie mężczyzn, którym aż słowo macho spływa po twarzy, jest prawdziwym obrazem tego, jak teraz powinno się obchodzić z kobietami.

To tak, jakby mężczyźni zaczęli podrywać kobiety słowami z piosenek disco polo. Nie wszystkim należy się inspirować, szczególnie gdy chodzi o gwiazdy muzyki. Większość piosenek to robione pod publikę, pod trendy stwory, które gwarantują, że nowo wydany utwór szybko się pojawi na wszystkich stacjach muzycznych. Mimo wszystko są tacy, którzy sobie myślą skoro mój idol tak mówi, to ja też tak muszę robić.

Showbiznes jest jedną wielką grą, w której nawet seksizm jest tylko jednym z pionów, który dołączył do niej. Jedni to dostrzegają, inni wpadają w pułapkę, o co się całe wytwórnie płytowe modlą. Do Robina Thickie nic nie mam. Na jego teledysk spojrzałem jak na krok, który miał wykreować wizerunek, do jakiego dąży głównie firma, w której podpisał kontrakt. Czy mężczyzna, który przez 9 lat był szczęśliwym mężem, prywatnie był świnią, który traktuje wszystkie kobiety jak obiekt seksu? Nie. Inaczej by się pewnie nie ożenił.

To samo się tyczy masy innych artystów. Jay-Z mimo bycia od lat z Beyonce rapuje o tym, ile to kobiet są jego, czego by z nimi nie zrobił. Kanye West wypuścił niejeden utwór, w którym wulgarnie opisuje swój seks, będąc w międzyczasie w związku z Kim Kardashian. Ludzie olewają myśl, że piosenki są wyłącznie kreacją, która zwykle się nie wiąże z ich realnymi życiem. Nawet większość blogerów to w internecie całkowicie inne osoby, a niektórzy i tak łykają ich słowa jak chore dzieci rutinoscorbin.

Naprawdę jestem zażenowany, gdy widzę jak piosenki i wideoklipy wpływają na kogoś stosunek wobec kobiet. Takie osoby nie widzą różnicy między twórczością artysty, a jego prywatnym życiem, co się potem często przeradza w seksistowskie zachowania rodem z Warsaw Shore. Powinniśmy pamiętać, że to wszystko jest biznes, a najlepiej sprzedaje się kontrowersyjny materiał, wiążący się często z niemoralnymi zachowaniami i treściami. Zanim więc podbijesz do kobiety z tekstem wiem, że tego chcesz, to pomyśl dwa razy czy jesteś na planie teledysku, na którym większość gra, czy w prawdziwym klubie, w którym za te słowa dostaniesz liścia... albo pięść od jej chłopaka.

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz