8 listopada 2014

Jak przeżyć, śpiąc mało

Zdarzają się takie miesiące, podczas których musimy być bardziej produktywni niż zwykle. Zdarza się również, że musimy być produktywni przez cały czas niczym prezes wielkiej firmy. No właśnie, zawsze mnie zastanawiało jak oni to robią, że mogą spać tylko 5 godzin dziennie, a funkcjonować lepiej od niejednej w pełni wyspanej osoby. W ostatnim miesiącu mniej więcej tak wyglądał mój przydział snu na dzień, a nawet bez kawy udało mi się wyglądać lepiej od pani powyżej. Jak nie skończyć jak pani powyżej, śpiąc mało?

Ograniczajcie telewizję. Śpi i pracuje się o wiele lepiej bez oglądania TV. Kiedyś przeczytałem, że nasz mózg jest mniej aktywny podczas oglądania telewizji, niż podczas snu. I coś w tym jest. Kiedy już mi się zdarza usiąść na kanapie i włączyć któryś tam setny odcinek Rozmów w toku, to automatycznie powieki stają się cięższe, moja podświadomość wmawia mi, że jeszcze jeden program obejrzeć trzeba, przy czym oczy powoli się zamykają, a usta otwierają do kilkusekundowego ziewania. Jak oglądam telewizję, to zamieniam się w leniwca. Zamieniam się w stworzenie, któremu warto wysłać wiadomość o treści obudź się, bądź pomagam. Chyba, że to mecz ulubionej drużyny piłkarskiej.

Kiedy męczycie się z jakimś zadaniem i musicie się jakoś rozluźnić na pewien czas, to po prostu zmieńcie czynność na coś, co preferujecie robić w wolnym czasie. Do poprzednich zadań wrócicie po odprężaniu się. Dla jednych jest to czytanie książki, inni lubią się przebierać za marchewkę i biegać po ogródku - każdy ma swoje sposoby na rozluźnienie się. Jeżeli to wszystko nie zadziała, to pomyślcie o drzemce. Drzemce! Nie siedmiu godzinach spania, po czym się budzicie o trzeciej w nocy, a o siódmej rano znów będziecie mieli wrażenie, że nawet kawa nie pomoże i zaczynacie sięgać po amfetaminę. 

Miejcie ustalone godziny, o których się kładziecie spać. U mnie jest to zwykle północ, czasem trochę po północy. Z czasem organizm się przyzwyczai do określonych godzin snu i nie będzie potrzebował ich więcej. Ważne jest też, byście się budzili w fazie REM - fazie snu, w której mózg jest najbardziej aktywny, co powoduje sny. Budząc się w lżejszej fazie spania, nie będziecie się czuli zmęczeni. Na pewno kojarzycie to, kiedy mimo dziewięciu godzin snu nie czujecie się wyspani. Prawdopodobnie się obudziliście w fazie REM. Starajcie się wstawać wtedy, gdy macie podobne odczucia, co chwilę przed zapadnięciem w głęboki sen. Będziecie bardziej naładowani energią. Aby zbadać, kiedy przeżywacie tę fazę głębokiego snu możecie używać różnych aplikacji na komórkę, typu Azumio. Mi to jednak nie było potrzebne.

Ja się na jedzeniu nie znam, W gruncie rzeczy tego punktu nie praktykuję, ale znam osoby, które w przeciwieństwie do mnie, potrafią jeszcze lepiej przystosować się do trybu dnia, w którym sen nie odgrywa głównej roli. Mianowicie powinniście ograniczyć spożywanie węglowodanów prostych. To znaczy, że powinniście zrezygnować z białego pieczywa, białego ryżu, napojów słodzonych, słodyczy itp. Zamiast tego jedzcie pełnoziarnisty chleb, warzywa bogate w skrobię, płatki owsiane, czy nawet fasolkę, po której nie możecie spać, bo was ciągnie do toalety. Ironiczne - podczas pisania tego mam koło siebie szklankę coli i bułki pełnoziarniste posmarowane masłem orzechowym. Hot or not? 

Myślcie pozytywnie. Chodzi też oto, aby z pozytywnym nastawieniem patrzeć na swoje życie. Właśnie tak oklepane zdania, jak to, są często najprawdziwszymi nauczkami. Jasne, zdarzają się gorsze dni, czasem nawet kilka gorszych po kolei, ale nie należy przez to tracić zapału do robienia tego, co lubimy lub musimy robić. Jarajcie się tym, że macie więcej czasu na załatwienie zadania. Jarajcie się tym, że po południu możecie usiąść przed komputerem i napisać ten referat z historii na temat fryzur intymnych w czasach antyku. Podchodźcie do codziennych czynności z taką pseudo-pasją, bo inaczej szybko wszystko wam będzie smakowało jak resztki żarcia po weselu, które małżonkowie potem odgrzewają, a one smakuje jak kawałek kartonu z tłuszczem. Tsa, trochę poleciałem z tym przykładem. 

Oczywiście nie polecam żyć tak, by spać tylko 5 godzin dziennie. Niektórzy jednak nie mają wyboru lub lubią korzystać z dnia jak najwięcej, ograniczając spanie do racjonalnego minimum. Wiedzę, którą w tym poście nabyliście wykorzystajcie na swój sposób. Być może ktoś chce wiedzieć jak żyć, śpiąc jak najwięcej. Jeśli są takie przypadki czytelników - róbcie wszystko odwrotnie jak napisałem.

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz