24 listopada 2014

Dlaczego biografie powinny być w spisie lektur

Pierwszy raz chyba odniosę się do czegoś bardziej związanego z kulturą, niż kino - mianowicie do książek, a dokładniej do biografii, a jeszcze dokładniej do obowiązującego spisu lektur, który mi jako licealista nie pasuje, tak jak starszym osobom nieustępowanie im miejsc w autobusie. Każdy musiał przeczytać Dziady, Chłopców z placu broni, Treny Kochanowskiego - lektury, które są traktowane jak Święty Graal polskiego szkolnictwa. Czemu by tak nie zastąpić kilka lektur biografiami Coco Chanel, Marissy Meyer czy takiego Jose Mourinho?

Nigdy nie trafiłem na sytuację, w której zadana lektura by mnie zaciekawiła, prowokowała do głębszej analizy lub wnosiła coś do mojego życia. Możliwe, że to przez mój wstręt do już zdecydowanie przestarzałego zbioru lektur, którego mogliby trochę odświeżyć kryminałami, luźnymi książkami typu Lekko Stronniczy oraz biografiami - szczególnie biografiami. Na moją opinię składają się trzy argumenty, które wam dziś będę wdrażał.

Biografie są inspirujące i motywują do działania. Ilekroć po przeczytaniu książki, poświęconej szczegółowo jednej osobie, pomyślałem, że wcale się nie różnią ode mnie inteligencją, zaparciem, czy pewnością, że osiągną sukces. Nie mam tego samego wrażenia po przeczytaniu kolejnego dramatu, w którym podział na role tylko utrudnia płynne czytanie. Biografie pokazują nam życiową drogę, którą omawiana postać przeszła, co mnie osobiście inspiruje do odnajdywania swojej własnej drogi. Motywuje mnie do stworzenia swojej własnej historii, która być może zaimponuje innym w przyszłości i sprawi, że się czegoś ode mnie nauczą.

Biografie uczą życia. Czytając biografię, mamy okazję przeanalizować błędy popełniane przez omawianą postać w swoim życiu. Gdy przeczytamy biografię Michaela Jacksona, możemy dostrzec ciąg wydarzeń, który powoli sam skazywał go na śmierć. Za to podczas czytania biografii Steve'a Jobsa ewidentnie ukazują się pewne jego cechy charakteru, które były bardzo istotne w jego karierze. Jeżeli należycie do osób, które lubią analizować tego typu rzeczy, to wam biografie w spisie lektur nie będą przeszkadzały. Podejrzewam, że prędzej razem z wami bym strajkował przed Ministerstwem Edukacji Narodowej o reformy w spisie.

Biografie są bardziej wartościowe. Nie każdy wyniesie coś z trenów. Nie każdy wyniesie coś nawet z Pana Tadeusza. Biografie są pisane prostym językiem i zawierają suche fakty, przez co łatwiej o zrozumienie i zaintrygowanie czytelnika. Podczas czytania biografii tworzy się więź pomiędzy osobą, o której dana biografia jest, a czytelnikiem, który będzie zaciekawiony - jeśli oczywiście omawiana postać też była kimś istotnym. Jestem pewien, że więcej osób się czegoś nauczy i wywnioskuje z biografii chociażby Elvisa Presleya, niż z głębokich, barokowych poematów. Nie wspomnę już o tym, że egzaminy byłyby prostsze, przez co rząd nie będzie się musiał wstydzić. Chyba nikt nie chce kolejnych matur, w której co trzecia osoba dała dupy.

Niektóre teksty kultury są niezbędne do zrozumienia historii swojej ojczyzny, twórczości ich najwybitniejszych przedstawicieli i powinny być znane choć w małym stopniu każdej osobie. Można to porównać do sytuacji świadomych ateistów, którzy mimo, że nie wierzą w Boga, to niezbędnym czynnikiem, który decyduje o ich poglądach, jest znajomość Biblii. Jednak jestem za tym, aby trochę zrewolucjonizować spis lektur, dodając do nich m.in. biografie.

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz