1 listopada 2014

Dizajnerzy blogów oferują pomoc

Zjawiskiem zdecydowanie zbyt często powtarzającym się na grupach dla blogerów, to oferowana pomoc przez osoby, które same nie potrafią zrobić czegoś lepszego. Czy to projektowanie szablonów, czy to porady dotyczące innych aspektów blogowania. Jeżeli się nie znasz na czymś, to proszę, nie oferuj pomocy, która nie pomoże komukolwiek rozwinąć bloga nawet o mikromilimetr.

Widzę prawie codziennie jak na facebookowej tablicy wyświetla mi się post z grupy, którego treść brzmi zwykle tak: ktoś zajmuje się robieniem szablonów? Pod tym pytaniem widzę zwykle komentarze użytkowników, których pojęcie na temat tworzenia przejrzystych blogów jest równe z moim doświadczeniem w sędziowaniu wyścigów ślimaków. 

Zaintrygowany wchodzę na blogi osób, które proponowały pomoc i dostaję dizajnerskiego kopa w tyłek za swoją ciekawość. Podejrzewam, że mój bezgustowny kolega po przeczytaniu dwóch poradników o projektowaniu ładnych stron by stworzył coś, co w porównaniu do ich szablonów byłoby perlą graficznej twórczości. 

Dzieci nie rozumieją, że nie wyrównuje się tekstu do środka. Nie wiedzą, że szablon powinien być spójny - nie może być tak, że jedno jest napisane tą czcionką, drugie inną, jakiś element ma gradient, drugi go nie ma. Nie wspominając już o jasnej czcionce na ciemnym tle. Ogólnie rzecz biorąc - osoby, które piszą, że się zajmują tworzeniem szablonów, mają u siebie coś, co można jedynie porównać do wymiotów grafika projektującego kiepskie kampanie wyborcze. 

Pieprzyłem się z szatą graficzną swojego bloga ponad miesiąc, aby jak najmniej przypominał próby samobójcze ludzi, którzy tak samo nie lubią słabe projekty szablonów. U mnie wszystko trzyma się kupy. Nie ma przepychu i jestem zadowolony z mojej minimalistycznej wizji tej strony, którą udało mi się przelać na papier, a raczej do internetu. 

Myślę, że powyższy przykład można dostosować do reszty życiowych sytuacji. Ja nie rozumiem matematyki, więc nie będę proponował nikomu, że go jej nauczę. Nie umiem naprawić zlewów, więc nie zadzwonię do sąsiadki z góry z propozycją naprawy. Nie znam zasad wyścigów ślimaków, więc... z resztą, sami wiecie co mam na myśli. Uważam, że pomagać mogą nam tylko osoby, które się znają na rzeczy, a nie te, którym się wydaje, że coś tam potrafią wymajstrować jak tylko w to dość mocno uwierzą.

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz