30 października 2014

Hey, nie rób tego #1

Niektórych rzeczy nie mówię na głos z dwóch powodów. Po pierwsze - próba zmieniania tego, skończy się tak jak Igrzyska w Soczi. Po drugie - prawdopodobieństwo, że dostanę w twarz jest wysokie, a ja sobie cenę swoją twarz. Aby więc zapobiec temu gram nieświadomie w grę, którą nazwałem hey, nie rób tego, czyli nie zwracaj uwagi, bo i tak nic nie poradzisz. Pomyślałem, że zrobię z tego serię, która co tydzień będzie zdobić archiwum bloga.

Hey, nie upiększaj się do imprezy w autobusie. Nie dość, że miny, które robisz zmniejszają komfort wszystkich dookoła, to dźwięk zacinającej się szczotki w twoich włosach przypomina ten, jaki słyszę w swoich koszmarach. Wiem, wiem - jutro halloween, a dziś jedziesz na imprezę z tej okazji, aby nie iść z kacem na groby w sobotę, ale zrób sobie fryzurę i makijaż w mniej tłocznym miejscu, bo każde twoje machnięcie szczotką powoduje, że uderzasz łokciem pana za tobą.

Hey, nie klnij na cmentarzu. W sobotę jest Święto Zmarłych, więc ludzie masowo idą na groby, aby w spokoju powspominać swoich bliskich. Ten spokój będzie jednak przerywany co dwie minuty przez jakiegoś arcykulturalnego człowieka, który postanowił podzielić się z resztą, że wczoraj na imprezie się niemal zesrał ze strachu, kiedy w ogóle się nie spodziewał takiego przebiegu zdarzeń w horrorze. Nie mów też na cmentarzu jak to się napierdoliłeś na melanżu z ziomeczkami.

Hey, nie wyzywaj dzieci, bawiące się w cukierek albo psikus. Pamiętam jak pierwszy raz jako młodzieniec chodziliśmy z przyjaciółmi po klatkach schodowych z nadzieją na dostanie kilku zozolów i tabliczek czekolady. Może nawet trochę pieniędzy wpadnie. Pukasz do drzwi, a otwiera wam starsza pani, która was zaczyna przezywać od zdemoralizowanych dzieci szatana,  wyglądając przy tym jak bulldog na amfetaminie. To jest prawdziwy horror.

Hey, nie bądź spojlerem. Jest to tak oczywiste, a mimo wszystko ten typ kretynizmu wciąż istnieje. Kiedy jestem głęboko wciągnięty w jakiś film/serial, to nie siedź proszę koło mnie, znając zakończenie. Chyba, że nie będziesz mi zdradzał czegokolwiek. Jeżeli jednak usłyszę zdanie ooo, to będzie dobre albo patrz teraz uważnie, a ty tego nie uznasz za spojlerowanie, to oto moje wytłumaczenie. Spojlerem nie musi być zdradzenie przebiegu jakiejś sceny, zdradzenie zakończenia, czy tekstu. Spojlerem jest również informowanie mnie o zbliżającym się ciekawym momencie. 

Hey, nie bądź dziecinny. Znacie tą sytuację, kiedy chcecie pogadać z jakąś osobą w cztery oczy, lecz trzecia para oczu nie chce, mimo waszych próśb opuścić na kilka minut pokój. Szanuj relację innych i nie psuj kogoś humoru, bo nie podoba Ci się pomysł spędzania kolejnych chwil samemu. Idź pobaw się kredkami, napisz coś na fejsie, nie wiem - zajmij się sobą. 

To tyle na dzisiejszy post z tej serii. Jeżeli macie te same poglądy na tego typu wyznania co ja, to zachęcam was do zagrania w Hey, nie rób tego. Może stworzymy światowej sławy grę, do której nie potrzeba nawet rekwizytów?

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz