22 października 2014

5 typów sytuacji, z którymi się spotykam na ulicy

Czy to jesień, czy to zima - idąc ulicą swojego miasta często spotykam się z tymi samymi sytuacjami, które na początku wydawały się być irytujące, lecz z czasem do nich przywykłem, a niektóre uważam nawet za zabawne. Podzielę się z wami piątką momentów, z którymi często mam do czynienia przemierzając stare miasto Bydgoszczy.

1. Witanie się z nieznajomymi - Zdarza mi się kilka razy w roku i zazwyczaj jakoś mi się uda wyjść z przypałowej sytuacji witania nieznajomych. Zaczyna się zwykle od tego, że widzę osobę, która mi kogoś przypomina tylko od tyłu - sylwetka podobna, fryzura też, czasem nawet chód, więc co mi tam, zaczepię. Wyjątkowo pewny siebie więc kładę rękę na ramieniu drugiej osoby, wypowiadając szczęśliwie jej imię. Nagle nawiązujemy kontakt wzrokowy i okazuje się, że bardzo się pomyliłem, gdyż jedyne, co jest podobne, to lekkie zdezorientowanie zaistniałą sytuacją po obu stronach. Cóż, zdarza się. W ten sposób przynajmniej poznaję nowych ludzi - niekoniecznie z własnej woli. 

2. Zbieranie ton ulicznej makulatury czyt. ulotek - Z wiekiem coraz chętniej zacząłem brać te małe, niby takie niewinne karteczki z reklamą szkół podyplomowych, mimo, że wciąż chodzę do liceum. Kiedyś pod moją szkołą stała trójka osób, pewnie studentów, mająca ręce za plecami i czekająca na coś. Kiedy już się zbliżyłem do pierwszej, ta wyciągnęła zza pleców ulotkę z ofertą książek szkolnych. Wziąłem ją i nagle dwójka, stojąca za młodą kobietą również pokazała, co takiego ciekawego mieli do ukrycia. Do szkoły wkroczyłem, mając w rękach 6 ulotek dotyczących zniżek na książki, studiów oraz szkół dla dorosłych. I nawet nie byłem troszeczkę zdenerwowany - niech zarobią trochę. Dla mnie to przyjemność, kiedy mogę im w tym pomóc tak prostym gestem. Chyba pójdę do nieba. 

3. Niezręczne nawiązywanie kontaktu wzrokowego - Nie chodzi mi o nieśmiałe spojrzenie dziewczyny lub bitwę na utrzymywanie wzroku z jakimś dzieciakiem w autobusie. Chodzi mi o nawiązywanie kontaktu wzrokowego, kiedy go jak najmniej chcemy. Wyobraźcie sobie, że akurat wam coś utknęło między zębami, staracie się niczym ninja załatwić sprawę, aż tu nagle podczas misji wyciągnąć kawałek sałaty z jedynek ktoś wam się perfidnie patrzy w oczy. Jak ja mam wtedy zareagować? Nie żebym wiedział coś o takich przypadkach.

4. Uliczne talenty - Ok, nie zawsze talenty, ale na pewno wiedzą jak zabawić przechodnich, nawet jeżeli to nie ich cel. W Bydgoszczy mamy swoją dwójkę ulicznych atrakcji, które cieszą się tutaj wizerunkiem kultowej, miejskiej gwiazdy. Pierwszą jest starszy pan, przebrany w pomarańczowy strój mistrza kung-fu, czy coś takiego. Gra on na swoich talerzach symfonicznych, dodając do tego swoje własne, często improwizowane śpiewy. Nie brzmi to najlepiej - swoich fanów mimo wszystko ma. Druga kultowa postać to pani z walizką. Nieważne czy to zima, czy lato - zawsze będzie miała na sobie gruby płaszcz i pytała przechodnich czy dadzą pieniądze na coś. A jak już jesteśmy przy dawaniu.

5. Masz dać na piwo? - Rozumiem, że masz ochotę się napić, ale słowami nie będę Cię oszukiwał - chlać mi się chcę nie zachęcasz mnie do dania Ci nawet grosza. Kiedyś, stojąc w kolejce w osiedlowym sklepiku, spotkałem się z zabawną sytuacją. Pan przede mną chce ugasić alkoholowy głód, więc ogląda się i pyta po ile jest wino na najwyższej półce. Kasjerka odpowiada, że po 4,99. Nagle kieruje wzrok na mnie i pyta się czy nie mógłbym się dorzucić na winko. Pytam ile, na co on 4,99 potrzebuję. Ogólnie nie popieram dawania pieniędzy takim osobom - nawet gdy wyglądają na porządnych ludzi. Alkoholowe Caritas nie jestem.

Rzadziej zdarza się, że ktoś mnie spyta czy mam przy sobie zapalniczkę. Niby niewinne pytanie, na które mogę śmiało odpowiedzieć, że nie mam. Nie rozumiem jednak reakcji poszukującego ognia palacza, który niczym obrażone dziecko odchodzi bez słów. Żadne ok, dzięki, żadne no szkoda, nawet pocałuj mnie w dupę nie raczy powiedzieć. Niewychowany jakiś.

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz