8 września 2014

Poniedziałkowy autobus

https://www.flickr.com/photos/formerwmdriver/7391348162
Ostatnio powiedzenie Nienawidzę poniedziałków ma potencjał do stania się moją poniedziałkową rzeczywistością. Marzy mi się początek tygodnia, który mógłby być przynajmniej w połowie udanym plagiatem High School Musical - tylko bez musicalu. Gdyby amerykańskie warunki z disneyowskich produkcji były realne, to poniedziałki byłyby takie piękne.

Od dziś gorszą rzeczą od poniedziałku może być chyba tylko chlamydia i moda na golenie brwi u nastolatek. Sprawa wygląda tak - w poniedziałki zaczynam szkołę gdy robi się jasno, a kończę gdy robi się ciemno. Nawet nie chcę wiedzieć jak to będzie wyglądało w zimę. Zaczynam o ósmej, kończę o siedemnastej - tyle w temacie. I nawet mi nie przeszkadza to, że mój tyłek po dziewięciu godzinach siedzenia na mało wygodnych krzesłach krzyczy o litość, bo najbardziej irytują mnie autobusy z rana. 

Gdzie są te autobusy, które widzę w filmach? Gdzie są te autobusy, w których uczniowie siedzą na skórzanych siedzeniach i są szczęśliwe, gdyż za kilka minut będą w szkole? Gdzie są te autobusy, w których nie śmierdzi osobami, które o północy wracały z imprezy z trzema promilami we krwi? Wiem, jestem wybredny, ale marzą mi się szkolne autobusy - takie, które odbierają uczniów rano i odwożą po zakończeniu zajęć. Jeżeli to funkcjonuje w metropoliach typu Nowy Jork lub Los Angeles, to czemu nie miałoby zadziałać w mieście liczącym pół miliona mieszkańców, z czego może 1/3 to uczniowie? 

A no tak, nie zadziała, bo nie ma pieniędzy na takie przedsięwzięcia. Za to tęczę zbudowali na znak przymierza, która przez nieuków została zniszczona nie raz, nie dwa, tylko trzy razy. Miasto ostatnio zainwestowało w kilka nowych autobusów - nawet darmowe wi-fi mają. Nie zmieniło to jednak komfortu jazdy - w poniedziałek drzwi się nie zamykają, bo jest za dużo osób w środku. Czasem jest taki tłok, że niektórzy mieli czerwone ślady na twarzy, gdyż podczas jazdy ich twarz się całowała z szybą przez brak miejsc do stania. Ani to wejść, ani to wyjść nie można - poniedziałkowy autobus mógłby być moją osobistą mieszanką komedii z thrillerem.

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz