26 kwietnia 2014

Napaleni piosenkarze

https://www.flickr.com/photos/erickogan/13971651776/in/explore-2014-04-24Seks będzie zawsze tematem w sztuce, muzyce, fotografii, mediach, w życiu codziennym - nie jest to już temat tabu. Ostatnio jednak pomyślałem nad przyszłością i naszła mnie pewna myśl. Co będę śpiewał dzieciom jeśli prawie każda piosenka ma teraz jakieś podteksty? Nie chcę, byśmy w przyszłości uważali hit o "lizaniu lizaka" za klasyk naszych czasów. Moje dziecko mnie spyta o piosenkę, która leci tle, której refren jest o ruszaniu tyłkiem i co? Powiem, że ja i twoja mama tańczyliśmy do tego jak byliśmy młodzi - nie widzi mi się to.

Weźmy np. takiego Lil Wayne'a. W ostatnich latach wypuszcza prawie wyłącznie kawałki o tym, że robi takie i srakie cuda w sypialni, że jego przyrodzenie jest potworem i... ludzie tego słuchają. Nie potrafi on stworzyć wersu bez gadania o seksie, jakby cierpiał na hiperseksualność, a mimo to jego kanał na YouTube subskrybuje blisko 3 miliony osób. Tydzień temu raper Future wypuścił nowy track ze sławnym Kanye Westem, po którym się spodziewałem, że wreszcie posłucham czegoś dobrego w jego wykonaniu. Zawiodłem się jednak, jedyny w miarę dobry wers należał do Kanyego, a to co odwalił Future... szkoda słów. Rap to naprawdę fajny gatunek muzyczny, w którym raperzy potrafią się popisywać niesamowitymi wersami, mające często głębsze znaczenie, aż tu nagle przyjdzie grupa pseudo-artystów z nadmiernym popędem seksualnym. 

Zbyt dużo erotyzmu pojawia się nie tylko w rapie. Kolejne gatunki, które wręcz śmierdzą seksem to pop i r&b. Nowa pioseneczka Beyonce jest bardzo kontrowersyjna. Opowiada m.in. o tym, co robi facet z nią zanim w ogóle zdarzą dojechać do hotelu. Ostra akcja, ręce na dupie, ślady po seksie. Przynajmniej jest fajny podkład muzyczny, a MTV ma wreszcie inne porno, o którym mogą pisać (tematy z Miley Cyrus są już zbyt mainstreamowe).

Pamiętam jak utwór Love Sex Magic był uważany przez moment za skandal. Dokładnie nie wiem dlaczego piosenka zrobiła taki szał, przecież już wcześniej śpiewano o seksie. Tak teraz myśli chyba każdy spec od muzyki, przez co nawet najbardziej wulgarne tracki pojawiają się w radio. Potem się dziwią, że pięciolatek skacze sobie po placu zabaw, nucąc pod nosem kolejne wypociny Lil Wayne'a (chyba widać, że go nie lubię). Jest to mimo wszystko chyba lepsze od palącego pięciolatka, ale takie rzeczy tylko w Indonezji.

Cóż, mam nadzieję, że to tylko chwilowy trend napalonych piosenkarzy i wkrótce pojawi się więcej utworów, które na noc zaśpiewam dziecku. To nie tak, że mam coś przeciwko, po prostu uważam, iż jest ich chwilowo masakrycznie dużo rynku, przez co jednak bardziej doceniam te z innym przekazem. Playboye dla wszystkich amerykańskich piosenkarzy! Trzeba było dodać czwarty podpunkt do tego postu.

8 komentarzy:

  1. Widzialam wstep twojego postu na grupie na fejsie i mnie bardzo zaciekawil. Przeczytalam artykul i zgadzam sie z tym ze tych podtekstow powstaje to co raz wiecej (i to nie tylko piosenkarze) / rowniez mam nadzieje ze to cale zboczenie terazniejszego swiata zniknie.
    +obserwuje ;3

    Xoxo
    Lila
    dalilahome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa, ale zamiast obserwować na bloggerze, to dajcie lajka na fanpage'u ;)

      Usuń
  2. Dobry wpis, krótko i na temat. Podoba mi się.
    Poza tym, miło wreszcie zobaczyć dobrze wyglądający, schludny i czytelny blog. :") Estetyka to duży plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Myślę, że jak na blogspota, to udało mi się stworzyć coś ładnego, coś co wygląda minimalistycznie i zostanie zapamiętane.

      Usuń
  3. Niedługo zobaczysz - teledyski będą na RedTube, a w TV będą puszczane po 23.00, lub po Warsaw Shore.. Źle się dzieje z tym światem.

    Wzór na dobry teledysk dzisiejszych czasów: Liczba powtórzeń akordów + szybkość mówienia / liczba cycków,pośladków na ekranie. I hicior gotowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta formułka, wykorzystam do swojej kariery w show-biznesie 3:)

      Usuń
  4. Już dawno zwróciłam uwagę na przesyt erotyzmem... co ja gada, raczej pornografią w dzisiejszej muzyce. Ale nie tylko, teraz szczytem fajności jest wyjść pół nago na ulice, a jak się skrytykuje taką to ludzie uważają za dziwną. No cóż, takie mamy obyczaje.
    Kiedyś wstydem było pokazać kostki u stóp, a wzbudzało to już podniecenie, a teraz nawet widok nagich piersi ma ciężko podniecić...
    To tyle z mojej strony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym komentarzem zrodziłaś we mnie pomysł na kolejny post, również o muzyce :)

      Usuń