2 kwietnia 2014

Jestem słaby w prima aprilis

https://www.flickr.com/photos/doug88888/8702874794/Mam to za sobą, przeżyłem dzień, w którym każda osoba ma prawo robić kogoś w balona. Pierwszy dzień kwietnia to prawdziwy problem dla mnie - człowieka wierzącego we wszystko, jeśli brzmi to sensownie. W prima aprilis staję się ofiarą mediów, znajomych, przyjaciół, nawet rodzinie nie mogę ufać do końca. Początek kwietnia to zdecydowanie nie mój dzień.

Wczoraj moja przyjaciółka całowała się na pierwszej randce - uwierzyłem. Grupa teatralna naszej szkoły nie zajęła miejsca w pierwszej trójce - uwierzyłem. Tak samo było z wiadomością o podpisaniu kontraktu z utalentowanym czternastolatkiem przez mój ulubiony klub i ze zmianą reguł w losowaniu w Pucharze Niemiec. Kiedy mamy prima aprilis, to zapominam, że mamy prima aprilis - cóż za ironia.

Jak już sobie przypomnę po wszystkich żartach na mnie, że pierwszy kwietnia jest dziś, to sam próbuję kogoś wrobić. Oczywiście mi nie wychodzi, bo albo moja próba jest zbyt oczywista, albo ktoś już został wrobiony wcześniej i jest wyjątkowo czujny.

Niektórzy zamieniają w całym domu cukier na sól, inni zamrażają mentosy w kostkach, które potem dodają do coli, a jeszcze inni niespodziewanie zachodzą w ciążę. A ja? Mi co roku wypada to zdarzenie z głowy i nie jestem dość uważny oraz sceptyczny, by zauważyć, że nagle wszyscy zachowują się inaczej. W następnym roku będzie lepiej, tak.

Ciekawe co by było, gdyby apokalipsa zombie rozpoczęła się akurat pierwszego kwietnia. Wszyscy myśleliby, że to jakiś żart większej grupy osób i się nie martwili. W ten sposób połowa populacji jednego dnia zamieniłaby się w żywych trupów. Sprytne zagranie w sumie. Jezu, co za dziwna myśl na zakończenie postu.

1 komentarz:

  1. Nas wczoraj zwolnili z angielskiego i też mieliśmy długą rozmowę czy to na serio :D Ale nie przejmuj się, ja jestem tak zakręcona przez uczelnie (wszystkie te egzaminy, praktyki itd), że co chwili dawałam się nabrać :)
    Pozdrawiam!
    Lukrecja

    OdpowiedzUsuń