27 sierpnia 2014

Ogarnij swojego właściciela, piesku

https://www.flickr.com/photos/87236966@N07/14189263070/in/photolist-nBRFyJ-mGhnz5-kzYkLB-oL9Fcg-kDDjc8-oiuNgh-mwhT32-nUULcA-m9TWXa-kWzdzG-nwTuhd-nvviDJ-mGhDDk-aVJwoc-4hnrsF-7x1UFM-cGB1d1-5PLcAM-bpQwk1-9fm26k-8AiKCK-7xjweG-9zkgFu-eziAxb-aFPRS-568me-HDTNr-53qUt4-aFPRM-dXovDj-HgDSv-9aEebd-7jiDSC-2BrgKD-a28X8k-7L4P1P-NqUAN-7k57Fq-4DfNSs-b6kza-69Pz57-9ja2P-a6twy6-9nBDji-ibSt72-cxdwh7-hH64xx-4h55Fu-8yJiur-vUaEH
Wiadomość do wszystkich właścicieli małych, jak i dużych piesków - trzymajcie swoje zwierzątka na smyczy, jeżeli wiecie, że mają tendencję do atakowania innych. To samo do piesków, którzy gdyby mieli taką możliwość, też powinni pilnować swoich właścicieli. Mówię całkiem poważnie.

Wieczorem wyszedłem do sklepu, kupić sobie kisiel - jedyne, co mogłem wrzucać do swojego żołądka od siedemnastej tamtego dnia z powodu czekającego mnie prześwietlenia. Idąc uliczką widziałem potencjalną historię na bloga - i moje częściowo obawy, częściowo nadzieje się spełniły. Po lewej stronie stała młoda pani z małym terrierem, po prawej starsza właścicielka psa tej samej rasy. Różnica polegała na tym, że ta pierwsza zgodnie z wymaganiami osiedla trzymała swojego na smyczy, druga miała te wymagania w dupie.

Kilka sekund po tym jak minąłem bohaterów dzisiejszego posta usłyszałem agresywne szczekanie jednego z piesków. Odwróciłem się i widziałem białego terriera, który się rzucał na przypiętego do smyczy psa. Właścicielka odpychała nogą agresora, dwa razy uderzając go mocniej. I wtedy prawdziwy dramat się zaczął.

Oburzona pani pobiegła w kierunki meksykańskiej bójki, lecz zamiast złapać swojego psa, kopnęła panią, która broniła swojego zwierzaka przed atakiem zakompleksionego stworka, wykrzykując przy tym jakże mądre słowa: Ty! Bo ja cię kopnę! Po minucie skończyła się wymiana ciosów... dobra, wymiana wyzwisk i wzajemne odpychanie się.  Tak czy siak, nie spodziewałem się takiego rozwoju sytuacji.

Nie wiem naprawdę co takim właścicielom nasrało do głowy - stawiam na ich słabo opanowane zwierzęta domowe. Jeżeli wiesz, że twój pies ma tendencję do atakowanie innych, to go trzymaj na smyczy - obojętnie jak spokojny Ci się wydaje być. Niektórzy nie chcą też przyznać, że ich zwierze ma lęki (zwykle przez nie stają się agresywne). Ogólnie przeraża mnie ilość ludzi, która kupuje sobie zwierzaka, nie mając w ogóle podstawowej wiedzy na jego temat. To tak, jakbym kupił sobie rybkę i karmił ją codziennie po trzy razy, dziwiąc się po kilku dniach, że zamiast pływać zdrowo w akwarium, dryfuje brzuchem skierowanym do sufitu.

Wracając do wcześniejszego dramatu - czasem mi się marzy pseudo-komplementarny związek pomiędzy właścicielem i zwierzakiem. Co to znaczy? Znaczy, że gdyby była taka możliwość, to nie tylko pan powinien poznać pieska, ale i pies swojego pana do takiego stopnia, że by potrafili siebie wzajemnie powstrzymać od złych uczynków. Niestety mieszkam w Bydgoszczy, nie w Hollywood - byłby to całkiem pokręcony film. Więc, ogarnij swojego właściciela, piesku. Właścicielu, naucz się rozumieć psy, bo widocznie nie czytałeś nawet jednej książki, jednego poradnika, jednej notki na temat zachowań swojego

Jeżeli spodobał Ci się post i chcesz więcej, to kliknij tutaj, aby polubić mojego fanpage'a. Dowiesz się na nim szybciej od innych o nowych wpisach i sprawisz, że ten jeszcze skromny blog stanie się o mały procent popularniejszy niż wcześniej. Miłego dnia! 

3 komentarze:

  1. w pełni się zgadzam, też byłam świadkiem takiej sytuacji, jak na psa mojego chłopaka (amstaffa, więc jakieś maleństwo to nie jest) rzucił się wilczur spacerujący po ulicy, bo brama od jego domu była otwarta i właściciele mieli generalnie głęboko gdzieś co robi pies. a pies zaatakował i wcale nie tak łatwo było się go pozbyć, jednocześnie utrzymując swojego psa na smyczy. ludzie po prostu nie myślą, a jeśli już, to tylko i wyłączenie o sobie. smutne.
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam amstaffa - żółwik! Moja sunia też została kiedyś zaatakowana przez wilczura, ale to już było totalne debilstwo. Właściciel bowiem miał problemy z kolanem, przez co utrzymanie wilczura była tak proste, jak golenie nóg podczas skoku spadochronem. Niestety nikt mu nie podarował złotej maliny za tamtą rolę...

      Usuń
  2. Niestety, ludzie w ostatnich czasach przekładają swoje zwierzęta (a raczej zabawki) nad kulturę i człowieczeństwo. Oczywiście, należy dbać o zwierze, ale nie zapominaj o tym, że po ulicach chodzą też inni, a to, że "piesek woli siedzieć w torebce niż na smyczy" nie może sprawiać, że inni w jakiś sposób cierpią...

    OdpowiedzUsuń