14 kwietnia 2014

Porsche, muffinki i YOLO

https://www.flickr.com/photos/reivax-autos/13798952033/in/explore-2014-04-12# Wszyscy mamy jakieś cele w życiu i każdy dąży w kierunku akceptacji samego siebie, jak i akceptacji oraz uznania ze strony innych wobec nas. Życie jest krótkie, więc większość ludzi stara się spełnić swoje marzenia i próbuje zostać wreszcie trenerem pokemonów, trenerem walk na poduszki, a może nawet trenerem przyszłych mistrzów w ekstremalnym prasowaniu. Moim celem od teraz będzie zjedzenie pięciu muffinków zanim umrę. Ale uwaga! Od muffinków się tyje.

Klasyczny, uznany przez większość społeczeństwa i przede wszystkim nauczycieli przebieg życia brzmi tak - pierw trujecie dupę w szkole, potem trujecie jeszcze bardziej dupę na studiach, by zostać doktorem w zarabianiu pieniędzy, dzięki czemu możecie sobie kupić żonę, dzieci i dom. Po wielu latach konsumowania nagle dopada nas kres naszego życia i  leżymy w szpitalu, myśląc sobie - Fuck, zjadłem tylko 4 muffinki. Chcemy być zapamiętywani po śmierci niczym Michael Jackson, Whitney Houston, czy Elvis Presley za jakieś wyczyny, które warto wspominać.
Spoczywaj w pokoju Marek, nigdy nie zapomnimy jak pijany wskoczyłeś do klatki z małpami, aby ukraść im banany. Jeszcze nigdy śmierć nie była tak zajmująca i ciekawa zarazem.
Ale jak wygląda idealne życie? W jakiejś mądrej książce kiedyś przeczytałem - albo pracujemy dla swoich celów, albo pracujemy dla celów kogoś innego. To oczywiście nie znaczy, że wszyscy powinni pójść do swoich szefów i złożyć wypowiedzenie, by spełnić swoje marzenie o byciu nagim farmerem ziemniaków w Korei. Dobra ilość pieniędzy na koncie jest zajebista. Kasa jest praktyczna, bo możemy sobie na przykład kupić Porsche. Jestem ciekawy czy celem powinno być zostanie tak bogatym, aby mieć hajs na Porsche, bądź po prostu być kiedyś właścicielem takiej seksownej Carrery.

Ostatnio się znowu zmotywowałem do zrealizowania kilku pomysłów, na które wpadłem jakiś czas temu. A jeśli to zrobię dobrze, to akceptacja przyjdzie sama z siebie. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo gdy widzę ludzi, którzy robią każde gówno dla większej ilości fanów i efekt jest odwrotny, to chyba dobre wnioski z tego wyciągnąłem - taką mam nadzieję.

Chyba powinniśmy sobie stawiać takie cele, które przychodzą z własnego zamiłowania i pasji. Chcę zrobić 100 pompek, chcę się socjalnie angażować, chcę zjeść 5 muffinków. chcę przywalić Obamie. Okej, nie każdy cel jest możliwy do zrealizowania, ale jeśli zamiast jednego wielkiego zrobimy kilka mniejszych, to nie dość, że częściej będziemy się cieszyć, to też inaczej to całej rzeczy podchodzimy.

I kiedyś w końcu osiągniemy swoje największe cele - zjeść 5 muffinków, najlepiej siedząc w Porsche. To takie głębokie. Co wy o tym sądzicie? Jakie wy macie cele w życiu i co sądzicie o pytaniu dotyczącym Carrery?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz