27 marca 2014

5 typów przypału w komunikacji miejskiej

http://www.flickr.com/photos/doug88888/4610681367/
Są takie rzeczy, które po prostu nie wypada robić w komunikacji miejskiej, bo przynoszą osobom tylko wstyd, a nawet nie garstkę respektu. Kiedy jednak traficie na takich ludzi, to nie macie zbyt wiele opcji. Możecie się przesiąść, wyjść z pojazdu albo zmusić irytującą osobę do wyjścia. Ja mam listę pięciu rzeczy, które uważam za niepoprawne w takich miejscach, bo nie robią nic prócz skakania po nerwach.

1. Gaduła - Prawdziwym klasykiem jest rozmawianie przez telefon. Myślałem, że po tylu latach pojmują, że nie każdy lubi słuchać co odwaliła koleżanka z pracy szefowi, co zrobił synek w piątek i dlaczego stoperan nie pomógł mężowi. Niektórzy nie wiedzą o czym można rozmawiać wśród ludzi, a o czym nie wypada wspominać. Najlepiej po prostu nie rozmawiać, bo denerwuje, kiedy ktoś to robi szczególnie głośno. Dla mnie autobus jest miejscem podobnym do kościoła. Tłum nieznajomych i cisza, tak jak powinno być. Podczas mszy też nikt nie odbierze połączenia i zacznie gadać.

2. Fast-foody - Małe przekąski mi totalnie nie przeszkadzają. Śmiało, zaspokoić mały głód trzeba, ale nie wchodźcie do tramwaju z tortillą, z której kapie sos na podłogę i pobrudzi jednocześnie twarz. Jakieś krakersy, czipsy, czekoladka są okej, bo nie syfią. Uwierzcie mi, jedząc swojego hamburgera nie wyglądacie seksownie. Wgryzając się w Big Maca przypominacie głodne zwierze, które nie jadło przez trzy dni i teraz chciałoby jednym kęsem pochłonąć swoją zdobycz. Zjedzcie w domu albo lokalu, tam wszyscy tak wyglądają, ale proszę nie w komunikacji miejskiej, gdyż nie każdy lubi takie widoki.

3. Smarkacze - Bardzo po nerwach skaczą niewychowane dzieci. Ostatnio jadąc autobusem miałem takie szczęście, że trafiłem na matkę z dwójką smrodków, niesłuchających poleceń, biegających po całym pojeździe, aż się jedno wywaliło. W głębi duszy podziękowałem karmie za podstawianie nogi jednemu z bachorów. Pięć minut później nastąpił czas na drugi odcinek. Autobus zahamował, maluch się walnął o drzwi, więc matka mu kazała usiąść. Zbuntowany dzieciak się popłakał, wkurwiając w ten sposób starszą pani, która postanowiła pokazać małemu kto rozdaje karty. Nie wiem co mu powiedziała, ale po minie mogę stwierdzić, że bachor się porządnie przestraszył. Morał jest taki, że małe dzieci należy pierw wychować, a potem korzystać z komunikacji miejskiej, amen.

4. Podwórkowa łacina - Kultura ludzie, kultura. Jadąc tramwajem usiadła kiedyś za mną młoda pani. Wyglądała na zwyczajną kobietę, lecz po odebraniu telefonu się przekonałem, że jest inaczej. Domyślacie się pewnie co mi nie pasuje w przeklinaniu przy garstce ludzi, siedzących wokół ciebie. Pozdrowienia dla takich geniuszy, co jak już odbierają telefon, to przechodzą na wyższy poziom denerwowania innych, używając jakże pięknej składni.
No ja mu powiedziałem, kur*a, że jak jeszcze raz się tak do mnie odezwie, to skur*el się przekona co to znaczy uderzenie z lewego sierpowego, kur*a.
5. To nie dyskoteka - Byliście kiedyś w autobusie i nagle słyszycie dźwięki kiepskiego electro, które dobiegą z samego tyłu pojazdu? Ja i tak nie rozumiem dlaczego ktoś w ogóle miałby to robić. Samo puszczanie muzyki w komunikacji miejskiej powinno być karalne, ale czemu to musi być zawsze taki słaby utwór? Taka podwójna kara dla innych przez to, że ktoś jest debilem. Powinni zainwestować w jednego koksa, który by wyrzucał każdą osobę, puszczającą muzykę w autobusie.

Więc jak chcecie mnie irytować do bólu głowy, to musicie znaleźć bachora, trzymającego w jednej ręce Big Maca, a w drugiej telefon, z którego leci jakiś utwór RPK. Może kiedyś rozwieszą listę rzeczy zabronionych w każdej linii autobusowej i tramwajowej, byśmy wszyscy byli trochę szczęśliwsi każdego dnia.

4 komentarze:

  1. No patrz! To miał być temat mojego kolejnego posta. Pewnie go kiedyś napiszę, ale póki co zadowalam się Twoim spostrzeżeniami bo są bardzo trafne. Ja kiedyś miałam "przyjemność" słuchać w autobusie, jak pewien pan przez telefon informowała swą partnerkę co zrobi z jej cycuszkami jak wróci do domu. Niesamowicie irytują mnie gaduły, szczególnie jak taki stanie nade mną kiedy czytam książkę. Podobnie z dj-ami bez słuchawek. Łup, łup lub "ona tańczy dla mnie" przez całą drogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie przebija pani, opowiadającą o reakcjach męża po zażyciu stoperanu!

      Usuń
  2. To przypomina mi pewną historię, przypuszczalnie zmyślona, ale i tak fajną. Otóż jedzie sobie autobusem grupka złotej młodzieży w wieku szkolnym, z techniawą w telefonie jako soundtrackiem. Starsza pani prosi, żeby ściszyli, bo boli ją głowa.Dzieciarnia w śmiech i podgłasnia. W pewnym momencie wstaje dresiarz, kawał karka. Podchodzi do dzieciaków, łapie za komórkę, otwiera okno i wywala. Po czym składa złotej młodzieży ofertę: jak nie wysiądą, to polecą za telefonem. Widząc zszokowane miny innych pasażerów, dresiarz wyjaśnia "No co, kurwa, też mam babcię". Oklaski, kurtyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dresiarz też człowiek, w tym przypadku bohater.

      Usuń