14 grudnia 2014

Oda do blogspota

Nie dowiecie się dziś jaka platforma do blogowania jest lepsza. Nie dowiecie się również kto jest ojcem Asha z Pokemonów. Postanowiłem się rozliczyć z Bloggerem, podzielić się doświadczeniami i powiedzieć co o nim sądzę. Zapraszam na odę do blogspota. Choć nie wiem czy oda to właściwe słowo.

Bo czemu tak właściwie miałbym nie polubić blogspota? Wygodnie mi się na nim pracuję, przyzwyczaiłem się do interfejsu i nawet rozumiem jak funkcjonuje. Kiedy słyszę, że czas uciec z tej platformy, to przypomina mi się czemu właśnie ją wybrałem do rozpoczęcia przygody z blogowaniem. 

Bo blogger się nadaje na początek eksperymentowania, z jeszcze niedawno tak niszowym hobby, jak blogowanie. To na nim odkryłem czy w ogóle jest to coś dla mnie. Z blogowaniem jest jak z byciem przedsiębiorcą. Nie każdy nadaje się do bycia prezesem firmy. Jednym się szybko nudzi blogowanie, inni nie potrafią przelać myśli na wirtualny papier, nie polubicie tego, jeśli jesteście też wyłącznie nastawieni na zarabianie swoim blogiem. 

Blogowanie jest ciekawym zajęciem. Jest jak sport ekstremalny dla atletów - jest mniej formalne, tkwi w nim więcej wolności, więcej życia i pasji, którą inni dostrzegają. 

A jeżeli nie wiesz czy jest to coś dla ciebie, to blogspot stoi otworem. To na nim stawiałem pierwsze kroki. Pamiętam jeszcze swojego pierwszego bloga, za którego osobiście wszystkich przepraszam, jeśli się z nim spotkaliście. Nazywał się Homemade Apple, mimo że w nagłówku była panda. Wybrałem tę nazwę, gdyż podobało mi się wtedy czcionka o tym samym tytule. I wtedy odkryłem, że to całe blogowanie jest wyjątkowo przyjemne, tylko czasem trzeba poświęcić dużo czasu na nie, co mi wtedy jeszcze przeszkadzało.

Teraz nie widzę w tym problemu. Dojrzałem do blogowania, i to na blogspocie - platformie, która się ostatnio kojarzy bardziej z nic nie wartymi stronami, niż miejscem dla początkujących, być może przyszłej elity blogosfery.

Nauczyłem się tworzyć regularny kontent. W końcu trzeba zachowywać jakiś rytm w tym całym publikowaniu wpisów. Stałem się bardziej pracowity, wiedząc, że jutro powinienem coś wrzucić na bloga. Jako że czasem ma się czarną dziurę w głowie, która w danym momencie pochłania wszelkie pomysły na post, to z czasem wykształca się antidotum na nią - kreatywność.

Nauczyłem się myśleć kreatywnie pod presją - czy to czasu, czy z samego faktu, iż nie chcę zawieść stałych czytelników. Najlepsze posty powstawały częściowo o porach, o których inni już wyłączają mózgownicę, aby się zrelaksować kilkugodzinnym snem. 

Na blogspocie zacząłem naukę kodowania. Dzięki temu teraz nie czuję przerażenia patrząc na html i css'a. Wciąż uważam, że udało mi się stworzyć naprawdę ładny motyw - i to na blogspocie. Przerabiałem go przez długi czas, a nawet po domniemanym zakończeniu prac nad nim, co jakiś czas edytowałem pierdoły, które nie wpływały na jakość prezentowania treści. Nie mam problemu z podstawami kodowania, dzięki czemu... no właśnie - do tego wrócę później. 

Poznałem blogosferę, zacząłem współpracować z innymi blogerami, zagłębiłem się w social media - to wszystko zacząłem tutaj, na blogspocie. Ta nazwa, te pare liter, które się pojawiają w linku prowadzącym na tego bloga, one zazwyczaj straszą. Mimo to statystyki idą wyżej, co mi daje poczucie, że nawet siedząc na bloggerze, to potrafię pisać na tyle ciekawie, by zaintrygować osoby z jeszcze bardziej profesjonalnym nastawieniem do blogowania. 

Cały ten tekst przypomina list pożegnalny, który bym chciał wręczyć blogspocie. Cóż, tak właśnie jest - odchodzę. Żegnam ten kawałek mnie, żegnam platformę, z którą mi się dobrze pracowało.

Odchodzę tylko na moment. Na chwilkę wręcz. Już 1 stycznia możecie mnie znaleźć ponownie. Ale nie pod opieką serwerów Google, nie z dodatkami w linku, prowadzącym do mnie. W nowym roku zapraszam was do własnego domu, na własny serwer, podpiętym pod własną domenę, z asystentem, znany jako Wordpress.

Wszystkie umiejętności, które nabyłem na blogspocie, będę teraz wykorzystywał na własnym gruncie. Przechodzę na swoje, aby się dalej rozwinąć, bo co jak co - blogspot jest fajny, tylko czasem czuję się ograniczony. Nie lubię się czuć ograniczony. Szczególnie kiedy blogowanie stało się moją pasją. Żegnaj, blogspocie. 

1 komentarz:

  1. Całkowicie Cię rozumiem. Mi też u Google było dobrze. Do czasu. Poczułam się ograniczona. Naturalnym stało się zatem, że pojawił się i własny serwer i domena i WordPress.

    OdpowiedzUsuń