23 marca 2014

Dlaczego cisza jest krępująca?

http://www.flickr.com/photos/dominica1/13103724814/in/explore-2014-03-12Każdy prędzej czy później trafi na taki moment, w którym się spotka z dawnym znajomym i wypadałoby wymienić między sobą po kilka słów, bo kultura tak wymaga. Po krótkiej konwersacji wiemy zazwyczaj co nowego słychać u drugiej osoby, więc prowadzenie dalszej rozmowy wydaje się być zbędne. Jednak zachowanie ciszy, bądź stwierdzenie, że rok temu nie było tak ciepło o tej porze, staje się niezręczne. Tylko dlaczego tak jest?

Spotykacie przypadkiem znajomego, którego pamiętacie z ostatniego wykładu, ze szkoły, z jakiegokolwiek miejsca, w którym wymieniliście parę spojrzeń, potem zdań i na tym się skończyło. Kiedy dochodzi do takiej sytuacji powstaje czy tego chcecie, czy nie, pewien system komunikacji, do którego który łatwo wejść, lecz trudniej z niego wyjść. Najgorsze w tym całym systemie jest to, że nie możecie nic zrobić, by zatrzymać jego powstawanie. Po krótkim dialogu następuje cisza. Cisza, która nie milczy.

I wiecie co mówi? Nie szepcze, nie opowiada, krzyczy. Krzyczy do naszej świadomości: nie mamy sobie nic do powiedzenia. W momencie, w którym sobie to uświadamiamy dochodzi niezręczność, bo im dłużej milczenie będzie trwało, tym głośniej te słowa słyszymy. Jest to bardzo nieprzyjemne, gdyż tak naprawdę mówimy do siebie w czasie ciszy. Komunikujemy poprzez ubiór, postawę ciała, mimikę twarzy. Komunikujemy quasi niewerbalnie bez przerwy.

Tylko ten rodzaj komunikacji jest bardzo trudny do odczytania. Jeżeli nie chcecie podjąć próby rozszyfrowania niewerbalnych wiadomości, to macie trzy sposoby na ucieczkę z systemu, w którym się niechcący znaleźliście. Albo uciekacie z niego, mówiąc drugiej osobie, że musicie iść, albo przechodzicie do innego, wyjmując np. komórkę, na której zaczniecie pisać (możecie też udawać, że piszecie) lub grać w nowo pobraną gierkę. Trzeci sposób jest bardziej odważny ponieważ polega na rozpoczęciu rozmowy za pomocą tzw. small talku. Są to skromne stwierdzenia lub pytania na temat pogody, sportu, coś co jest wystarczająco ogólne, by móc na nie bez problemu odpowiedzieć.

Minusem trzeciego sposobu jest to, że wykazuje fakt, iż nie macie nic sobie do powiedzenia i dlatego próbujecie na siłę utrzymać rozmowę przy życiu. Wiedzą o tym zwykle obie osoby i z tego powodu small talk robi z już krępującej sytuacji, bardziej krępującą. Ciężka i przykra prawda życiowa.

Wychodzi na to, że powinniście ominąć szerokim łukiem dawno nie widziane osoby, co oczywiście wydaje się być absurdalne, bo najzwyczajniej na świecie nie wypada ignorować swoich znajomych. Jeżeli chcecie zapobiec jednak takim rozmowom, to słuchajcie muzyki przez słuchawki - podobno istnieje reguła, że wtedy nie wolno przeszkadzać.

1 komentarz:

  1. Sposób ze słuchawkami naprawdę działa, ale masz rację, nie wypada olać znajomego ;)

    OdpowiedzUsuń